Zapraszamy do delektowania się poezją S.W.
Twoje słowa wciąż we mnie żyją,
choć dawno ucichł ich ciepły dźwięk.
Twoje oczy już mnie nie widzą,
a ja wciąż szukam ich między snem.
Twoje ręce – kiedyś schronienie,
dziś tylko cień na pustych ścianach.
Deszcz spada ciężko, jak łzy na skórę,
Każdy krok tonie w chłodnym bezkresie.
Wiatr niesie szept, co boli jak nóż,
Ciemność oplata mnie w swojej obsesji.
Latarnie mdleją, ich światło to złudzenie,
Cienie w kałużach drżą, jakby żyły.
Idę bez celu, w deszczu, w milczeniu,
A świat powoli znika za mną w tyle.
Przez potłuczone szkło dusza patrzy,
Na pole w mglistym świcie,
Piękno otulone cienką mgłą,
Złamane serce szuka spokoju w ciszy.
Pęknięcia ukazują ciche błaganie,
By miłość uleczyła ból i mękę.























