«

»

Kwi 09 2020

Odkrywamy talenty

Dziś świat poezji. Przeniesie nas do niego w swoich trzech utworach G.G.
 Serdecznie zapraszamy do tej podróży 🙂
„Wybrany”

Jestem taki wyjątkowy,
a mój świat jest kolorowy.
Jestem Panem w tej krainie.
Tu szyderstwo szybko ginie.

Każdy z  każdym się miłuje,
nikt w nikogo złem nie pluje.
Tutaj wszyscy się wspierają
i wzajemnie pomagają.

Mamy tutaj też zasady,
że kochamy swoje wady,
wiemy co to akceptacja
i wzajemna tolerancja.
 
Lecz ten świat jest tylko wewnątrz…
Jak naprawdę jest na zewnątrz?
 
Mam na sobie wzrok wlepiony,
czuję się jak ogłupiony,
wszyscy robią krzywe miny,
a to nie jest z mojej winy!
 
Słyszę śmiechy, przedrzeźnianie,
widzę palcem wytykanie.
Zamiast szczycić się „innością”,
brzydzę się swą „dziwacznością”.
 
Gdy o pomoc kogoś proszę,
to wrażenie wnet odnoszę,
że go brzydzi ma osoba.
Taka moja każda doba.
 
Może bardziej ” krzywa głowa”,
„nieudacznik”, ” ułom”, „krowa”?
Albo lepiej! „Ten co wyje!”
I bez sensu tutaj żyje…
 
Różne słyszę określenia,
ale faktu to nie zmienia,
że ja znam swą wartość dobrze.
Chyba w tym momencie spocznę.
 
Jednak pragnę tylko dodać:
nie zamierzam już się poddać!
Zmienię świat tak zły, matowy
na ten piękny z mojej głowy.
 
             „Kolorowe szkiełka”
 
Za zamkniętymi drzwiami
jest smutna dziewczyna.
Bawi się tam szkiełkami
         kolorowymi.
Za młodu tymi szkiełkami
łąkę całą spaliła.
Teraz tam zamiast trawy
          jest puste pole.
Patrzy na nie i płacze,
bo wie, że zawiniła.
Serce w piersiach kołacze,
           zaraz  wyskoczy.
Ruszyć się stąd nie może,
na nic są jej starania.
Woła w myślach: „mój Boże!”
             To nic nie daje.
Myśli ciągle o winie.
Nie chce dłużej tak cierpieć.
Czy ta kara nie minie?
              To się okaże.
Już ta chwila nadeszła.
Drzwi zostały otwarte.
Ona nimi w mig wyszła.
               Zło zapomniane.
Dobrze się sprawowała
i gest miała ogromny.
Wszystkich bardzo kochała.
                Dobro wygrało.
 
 
             „Noc”
 
Niebo pokryte jest smołą
tak gęstą, że nie widać gwiazd.
Łuna świecąca znad ziemii
skutecznie przyćmiła ich blask.
 
Gdy wszyscy błogo posnęli,
została ona w ciemności.
Łza spływa po jej policzku,
oczy wlepione w nicości.
 
W jej głowie jest wielka burza,
ciągle pomysłów brakuje
jak skończyć już tę udrękę,
co ją od środka rujnuje.
 
Tak bardzo już chce podpłynąć
do tej krainy błogości,
lecz ciągle trafić nie może.
Dziwne to zależności.
 
W końcu zmrużyła swe oczy,
przestała w bezkresy wciąż gnać.
Dotarła do tego świata,
w którym już się nie boi spać.
 
Aż nagle słońce zajrzało,
by jak stroboskop rozświetlić
wszystko, co smołą zalane
oraz jej duszę móc zgłębić.